Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczecińscy pisarze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczecińscy pisarze. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 7 maja 2015

Wyzwanie Miasta Pudełek - poznaj szczecińskich pisarzy




Z początkiem maja Miasto Pudełek podejmuje nowe wyzwanie. W tym miesiącu postanowiłam przeczytać przynajmniej jedną książkę, któregoś ze szczecińskich pisarzy. Uwielbiam czytać książki, ale wygospodarowanie czasu na lekturę jest dla mnie nie lada wyzwaniem. Ciągle walczę sama ze sobą, szukam sposobu na lepszą organizację i walkę z typowym zmęczeniem po pracy. Stąd postanowiłam, że majowym wyzwaniem będzie zmierzenie się z chaosem organizacyjnym i eksploracja Szczecina pod kątem literackiego życia – przed Wami nie mogę przecież dać plamy ;)

Przede wszystkim chciałabym przeczytać książkę kogoś, o kim jeszcze nie słyszałam albo kogo nie czytałam, bo nie miałam przekonania (nigdy na przykład nie zdecydowałam się na publikacje Moniki Szwai, z góry oceniając je jako „lekkie, łatwe i przyjemne”). Ważniejszy więc dla mnie jest tym razem szczeciński kontekst niż moje preferencje czytelnicze.

Mam wielką nadzieję, że dołączycie do wyzwania Miasta Pudełek i spróbujecie znaleźć czas, by zapoznać się z naszą szczecińską literaturą. Na szybko, z marszu podaję kilka nazwisk dla osób, które w tym temacie nie mają kompletnie rozeznania: Artur Daniel Liskowacki, Dariusz Bitner, Alan Sasinowski, Monika Szwaja, Inga Iwasiów, Andrzej Te, Piotr Michałowski. Oczywiście w ramach wyzwania mam zamiar tę listę poszerzyć, czym mam nadzieję zbuduję większą świadomość literackiego życia Szczecina.


Powiązane posty:


niedziela, 16 czerwca 2013

"sPokolenie, czyli Gniew" Andrzeja Te - głos pokolenia?

Zanim „sPokolenie, czyli Gniew” ujrzało światło dzienne, powstał blog „sPokolenie, czyli…”. Potem, w różnych miejscach Szczecina, pojawiły się charakterystyczne wlepki. Wszystkie te działania autora wydają mi się znamienne w kontekście całej jego twórczości, w której dominuje zniechęcenie i rozczarowanie światem sterowanym mediami. Znamienne o tyle, że założenie bloga o niewydanej jeszcze książce i „znaczenie” miasta naklejkami bezpośrednio nawiązującymi do treści powieści, to metody perswazyjne. Utrwalają one w świadomości odbiorcy obrazy, które mają uruchomić skojarzenia, a tym samym pobudzić do pewnych działań.

Wyblakła nieco wlepka. Kto przeczyta, będzie wiedział.
Fot. Estera Zoc-Firlik

„sPokolenie, czyli Gniew” Andrzeja Te jest dla mnie formą komunikatu. Dość przejaskrawioną i groteskową. Przyznam, że przed lekturą książki, sugerując się zdawkowymi opisami, spodziewałam się realistycznej rejestracji naszej polskiej rzeczywistości. Od razu prostuję, nie spodziewajcie się drodzy czytelnicy obrazów „z życia wziętych” czy „trudnych spraw”. Losy bohaterów są dość wyjątkowe i raczej nie spełniają wymogów dramatu obyczajowego. Bo czy często się zdarza, że dyrektor, a raczej były dyrektor urzędu wikła się w handel marihuaną, a popularny niegdyś niedoszły prezydent staje się zwyrodniałym potworem?

Kumulacja, spotęgowanie, nawarstwienie emocji i pewna skrótowość fabuły cechuje najnowszą powieść Andrzeja Te. To opowieść o eskalacji gniewu, prezentacja skrajnych postaw zrodzonych z poczucia krzywdy i odrzucenia. Bohaterowie mają dość sterowania, układania ich podług i według czyjegoś widzimisie. Chcą wziąć życie w swoje ręce, wyłonić się z masy, zostać zapamiętanym. Drogą jest gniew i bunt. Tylko w ten sposób mogą osiągnąć cel.

W wielu recenzjach piątej już w dorobku pisarza książki zwrócono uwagę na wulgaryzmy. Dla mnie ważniejsza jest sama, dość specyficzna, konstrukcja zdań. Są to zdania nieskończone, niedopowiedziane, choć postawienie stanowczej kropki na końcu sugeruje ich zamkniętą formę. Na przykład: „Czasami czytał, co nabazgrali na kartce. Czasami nie musiał, bo.” lub „Miłym i dość kluczowym dodatkiem było to, że mój papier miał wysoką jakość (choć gramatura zbliżona do grubej serwetki), a kosztował tyle, co najtańszy, szary, przez który przebijają się palce, maczają w.” Oprócz dosadnego języka i nasycenia kolokwializmami autor zastosował liczne odniesienia do popkultury. Powieść jest zatem splotem niedopowiedzeń, uogólnień i symboli, a także odwołuje się do haseł i zwrotów utrwalonych w powszechnej świadomości.

W moim odczuciu „sPokolenie, czyli Gniew” Andrzeja Te jest nie tyle diagnozą społeczną, ile potrzebą wyartykułowania własnych pretensji do świata. Swoją książką wyraża brak akceptacji dla otaczającej rzeczywistości, pokazuje jak cienka może być granica między zmęczeniem i frustracją, a gniewem i konsekwencjami z niego wynikającymi.