Nic się nie dzieje. Nie ma czego
oglądać. Szczecin to wioska z tramwajami. A w ogóle to oddajmy miasto Niemcom.
Tyle o Szczecinie słyszała Dorota, zanim sprowadziła się do niego na stałe. Co
smutne, nie od turystów, nie od mieszkańców innych miast, a od samych
szczecinian.
Słów kilka wyjaśnienia
Zapragnęłam
spojrzeć na Szczecin „obcymi” oczami. Zmienić perspektywę, stanąć niejako z
boku. Oddać głos tym, którzy w Szczecinie są od niedawna, którzy się tutaj nie
urodzili i nie dorastali. Chciałam się dowiedzieć, jak jest postrzegane miasto
z zewnątrz. Stąd pomysł na cykl, by szczecinianie z wyboru opowiedzieli o
swoich pierwszych wrażeniach, o swoich sympatiach i antypatiach. O tym, co ich
urzekło, a co niekoniecznie w mieście gryfa. Na pierwszy ogień idzie Dorota, szczera,
otwarta i pozytywnie nastawiona do życia koszalinianka. Przyjechała prawie rok
temu razem ze swoim partnerem, którego do Szczecina „ściągnęła” praca.